Cześć. Nazywam się Amelia. Podczas wakacji zaginął mój kot z którym byłam bardzo zżyta.
Nie wypuszczałam go nigdy na zewnątrz, ponieważ był to kot domowy.
Obok domu mamy bardzo ruchliwą ulicę i tak samo bałam się, że może przejechać
go jakiś samochód lub nie wróci z dalekiej wędrówki. Pewnego dnia przyjechała do mnie ciotka
z kuzynami, którzy okropnie droczyli się z moim futrzakiem.
Po prostu miałam ochotę zamknąć te dzieciaki w jakiejś klatce, aby tylko dali mu spokój.
Następnego dnia mieliśmy wybrać się wszyscy do wesołego miasteczka,
które przyjeżdżało do naszego miasta.
- Bardzo Was proszę, abyście przed wyjściem pozamykali wszystkie okna,
gdyż Feliks może wyskoczyć
- zwróciłam się tymi słowami do Ani i Małgosi.
- Dobrze, dobrze. Zaraz pozamykamy wszystkie okna - odpowiedziały.
W tym czasie poszłam jeszcze do toalety, aby rozczesać moje czarne długie włosy
i zrobić sobie na głowie kucyka. Jak wyszłam to stała już przy drzwiach ciotka Franciszka,
aby mnie pogonić do wyjścia.
- Nareszcie wyszłaś. Ciekawe co tak długo robiłaś w tej toalecie?
Wychodź już na zewnątrz, bo dziewczynki czekają - zauważyłam, że była trochę zdenerwowana.
- Zaraz przyjdę tylko jeszcze zobaczę czy Anka z Gośką pozamykały wszystkie okna
- poinformowałam.
- Nawet mnie nie dżaźnij! I tak mamy już spore opóźnienie, a zanim stąd wyjdziemy
to chyba zastanie nas wieczór. Wymarsz z tego domu, ale już! - krzyknęła wskazując palcem na otwarte drzwi. Skoro obiecały, iż zamkną okna to na pewno to zrobiły - powiedziała ciotka
i wypchnęła mnie do dziewczyn, a one tylko zaśmiały się pod nosem.
Przeczuwałam, że to nie wróży nic dobrego i miałam pewne obawy,
które potem okazały się być prawdziwe. Po powrocie do domu spostrzegłam, że Feliksa nie ma.
W pierwszym momencie wpadłam w panikę. Co teraz robić? - zaczęłam się zastanawiać.
Na samym początku rozpoczęłam poszukiwania w całym domu. Feliks bardzo lubił chodzić na strych,
spać na meblach oraz wchodzić pod łóżko, jednakże w tych kryjówkach absolutnie
nigdzie go nie było.
- Co wy narobiłyście? - wleciałam z pretensjami do pokoju Anki i Gośki mając w oczach po prostu łzy.
- O co Tobie znowu chodzi? - popatrzyły na mnie burowatym wzrokiem jakby całkowicie
nie wiedziały, dlaczego jestem wściekła.
- Feliks uciekł! Zrobiłyście to specjalnie! To wasza wina! - wybuchnęłam krzykiem,
a one popatrzyły na siebie zdziwionym wzrokiem.
Obróciłam się na pięcie i pobiegłam z płaczem do mojego pokoju. Miałam nadzieję, że chociaż przyjdą mnie przeprosić i wyrażą skruchę za swoje zachowanie, ale złudne były moje nadzieje.
Dziewczyny nawet nie pomyślały, aby pomóc mi w poszukiwaniach. Nawet nie przejęły się zaginięciem mojego kota, bo przecież dla nich to był tylko zwykły kot!
- Zawsze możesz mieć następnego odpowiedziały jednogłośnym głosem.
Nie rozumiałam tego, że nie miały w sobie żadnego współczucia.
Czy tak właśnie zachowują się ludzie? Nie wiedziałam co zrobić w tej sytuacji,
więc zadzwoniłam do mojej przyjaciółki.
- Cześć Natalia! Mam problem. Feliks zapadł się pod ziemię - powiedziałam załamanym głosem.
- Jak to? Co się stało? - zapytała przejęta jego zniknięciem.
- Mówiłam Ci, że przyjeżdża do nas ciotka z córkami. Jak wychodziłyśmy do Wesołego Miasteczka
to nie pozamykały wszystkich okien - lekko zdenerwowałam się na samą myśl.
- Pewnie zrobiły to specjalnie - westchnęła do telefonu.
- Co mam teraz robić? - zapytałam z nadzieją, że jakoś mi pomoże.
- Rozpocznij poszukiwanie w pustce - zasugerowała.
- Poszukiwanie w pustce? - nie ukrywam, ale trochę byłam zdziwiona.
- O matko! Jak wszystko trzeba Tobie tłumaczyć. Wiesz co dokładnie trzeba zrobić jak zaginie jakiekolwiek zwierzę? - zapytała.
- Nie - szczerze odpowiedziałam.
- Natychmiast rozpocznij poszukiwania i nie przerywaj ich dopóki Feliks nie znajdzie się.
Jest szansa, że Twój kot może znajdować się dwieście metrów od Twojego domu.
Rozwieś ogłoszenia na słupach, a także umieść jego zdjęcie w internecie z informacją, że zaginął
- powiedziała.
- To naprawdę świetny pomysł! Wielkie dzięki! - odpowiedziałam uradowanym głosem do słuchawki.
W kilka minut zamieściłam ogłoszenie na jednym z portali społecznościowych.
Jego treść brzmiała następująco:
"Tydzień temu w okolicy Łoniowej zaginął szarobury kot. Wabi się Feliks.
Na ogonie ma charakterystyczną czarną plamkę. Jeżeli ktoś go widział to bardzo proszę
o wszelkie informacje na jego temat w komentarzu i udostępnienie wpisu.
Z góry bardzo dziękuję za wszelką pomoc"
W ciągu godziny mój wpis udostępniło prawie sto osób. Byłam w szoku, że tylu ludzi nie przeszło obojętnie obok informacji o zaginięciu Feliksa. Minęły trzy tygodnie, ale mój kot zwyczajnie
zaginął. Przestałam się już łudzić, że kiedykolwiek go zobaczę.
Dwa miesiące później przyszła do mnie wiadomość od pewnej kobiety, że znalazła mojego kota.
W pierwszej chwili pomyślałam, że to jest niemożliwe, aby po tak długim czasie mógł się odnaleźć.
Pojechałam samochodem pod wskazany adres, który znajdował się kilometr od mojego domu
i naprawdę okazało się, że ta Pani miała mojego kota.
Poszukiwanie w pustce zakończyło się sukcesem.
I taki koniec miała nasza historia. Dla jednych być może niewiarygodna,
a dla mnie najprawdziwsza z prawdziwych.
**********************************************************************
Koniecznie dajcie znać w komentarzu jak oceniacie to opowiadanie ;)
Tymczasem życzę każdemu miłego dnia!
Podoba mi się opowiadanie, zwłaszcza, że lubię koty. :) Dobrze, że Feliks się odnalazł. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńSuper, że opowiadanie spodobało się :)
UsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
Mój kot też nazywa się Feliks. Wciągająca historia.
OdpowiedzUsuńFajnie, że historia podobała się :)
UsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
Piękne opowiadanie, okropne uczucie, kiedy ginie kot, ale dobrze, że w tym opowiadaniu wszystko dobrze się skończyło 😊
OdpowiedzUsuńSuper, że opowiadanie spodobało się :)
UsuńZaginięcie czworonoga jest okropnym przeżyciem i nawet wolę sobie
nie wyobrażać co w takiej chwili muszą odczuwać opiekunowie zwierzaka,
jeżeli naprawdę traktują psa czy kota jak członka rodziny....
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
Rozpieszczone dzieci, a ciotka nie lepsza. Kto, to widział tak się wydzierać... ;)
OdpowiedzUsuńFajne opowiadanie :).
Cóż czasami dzieci faktycznie potrafią być rozpieszczone,
Usuńa ciotki też nieraz potrafią dać w palnik xD
Fajnie, że opowiadanie spodobało się :)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
I love everything about cats! Interesting story.
OdpowiedzUsuńP.S.
My cat's name is Purr
Great that you liked the story! Regards ♥
UsuńJa mam tak, że jeśli ktoś nie szanuje mojego miejsca, zwierząt, to nie jest mile widziany, zapraszany :)
OdpowiedzUsuńKażdy człowiek posiada jakieś własne zasady :)
UsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
Ciekawe opowiadanie :)
OdpowiedzUsuńSuper, że opowiadanie podobało się :)
UsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
Mnie kiedyś też zagineła kotka. Niestety, ja nie mam szczęsliwego zakończenia... Bardzo to przeżyłam i długo bardzo mie brałam nastepnego zwierzęcia.
OdpowiedzUsuńOraz nie zaprosiłabym więcej tej rodziny skoro nie przestrzegają zasad panujących w Twoim domu.
UsuńStrata każdego czworonoga potrafi być bolesna.... Czasami ludzie wchodzą do obcego domu jak do siebie.... To jest tylko opowiadanie, ale fajnie,
że można wyciągnąć z tego opowiadania jakieś wnioski :)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
Bardzo lubię czytać Twoje opowiadania :)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że opowiadania podobają się :)
UsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
Podoba mi się to opowiadanie, zwłaszcza że i mi kiedyś uciekł kot. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZatem bardzo się cieszę, że opowiadanie spodobało się :)
UsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
O jejku! Aż mnie dreszcz przeszedł! Nie wiem co by u nas w domu się stało gdyby nasza Belka zaginęła. Ktoś na pewien by dostał zawału! Postawa kuzynek mi się nie podoba,naganna i bez empatii. Na szczęście finał historii łaskawy dla Feliksa i jego opiekunki!
OdpowiedzUsuńW dzisiejszych czasach czasem jest trudno o empatię nawet w stosunku do zwierząt...
UsuńTutaj historia zakończyła się pomyślnie, ale jest wiele takich historii, gdzie zwierzęta zaginęły i już nie powróciły do opiekunów...
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
Lubię opowiadania z dobrym zakończeniem, a to dobrze się kończy więc jest super. Fajnie się czyta.
OdpowiedzUsuńZatem bardzo się cieszę, że opowiadanie podobało się :)
UsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥
Brawo :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ♥ Pozdrawiam serdecznie ♥
UsuńMuszę przyznać, że czytało się bardzo przyjemnie :) Poproszę o więcej.
OdpowiedzUsuńZatem bardzo się cieszę, że opowiadanie podobało się i zapraszam na kolejne opowiadanie ;) Pozdrawiam serdecznie oraz dziękuję za odwiedziny ♥
UsuńŚwietne opowiadanie 🤩!!! Czytałam z przyjemnością 😊!!!
OdpowiedzUsuńZatem bardzo się cieszę, że opowiadanie podobało się :)
UsuńPozdrawiam serdecznie oraz dziękuję za odwiedziny ♥
Opowiadanie super bo mimo, że początek był smutny, to w dalszej części pojawiło się wiele pozytywów a zakończenie szczęśliwe. Takie lubię:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Cieszę się, że opowiadanie podobało się :)
UsuńPozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny ♥